Strona główna
Hit !!!
Polski mirror strony
znakomitego programu
warcabowego Dam 2.2
Po polsku !
Różne inne
ciekawe strony
Jak ułożyć
kostkę Rubika !
Dowcipy i inne
zabawne teksty
Zagadki lateralne
Moja Księga Gości
 Zobacz ! Wpisz się !
Ostatnia aktualizacja: 19-11-2004

Dowcipy i inne zabawne teksty

Na ulicy do kobiety w futrze podchodzi młodzieniec w koszulce Greenpeace'u i mówi:
- Jak pani się nie wstydzi chodzić w futrze z żywych norek?
- Ale to nie są norki tylko poliestry!
- A czy pani wie ile poliestrów musiało stracić życie na takie futro?


W Rosji na fali powrotu do starego - komunistycznego - hymnu padł pomysł powrotu do flagi w jednolitym kolorze czerwonym. Putin czytał właśnie tekst projektu rozporządzenia w tej sprawie, kiedy zadzwonił do niego prezes Coca-coli i mówi:
- Panie prezydencie, słyszałem, że macie wrócić do jednolitej czerwonej flagi?
- No... są takie projekty - mówi Putin
- A gdybyście tak w górnym rogu umieścili nasze małe logo? W zamian za to zapłacilibyśmy pensje wszystkim urzędnikom państwowym za dwa lata z góry.
- Hmmm - zamruczał Putin - muszę się skontaktować z moim doradcą - i przełączyl się do doradcy.
- Sasza?!
- Tak panie prezydencie?
- Słuchaj, Coca-cola chce abyśmy przy zmianie flagi na czerwoną umieścili na niej ich małe logo. Kiedy dokładnie kończy się nasza umowa z Aquafreshem?


W wielkim lesie żyła magiczna żaba. Las był taki wielki, że żaba nigdy nie widziała innego zwierzęcia. Pewnego dnia zobaczyła jednak wilka goniącego za zającem. Żaba wezwała ich aby się zatrzymali i zaproponowała:
- Ponieważ jesteście jedynymi zwierzętami jakie kiedykolwiek widziałam, więc spełnię po trzy życzenia każdego z was. Wilku - ty pierwszy.
Wilk pomyślał przez chwilę i powiedział:
- Chciałbym, żeby wszystkie wilki w tym lesie oprócz mnie stały się wilczycami.
Zajączek natomiast poprosił o kask motocyklowy i od razu go założył. Wilk był zdumiony marnowaniem życzenia w taki sposób. Sam jako drugie życzenie powiedział:
- Chciałbym, żeby wszystkie wilki w sąsiednim lesie także stały się wilczycami.
Zajączek poprosił o motocykl i od razu na niego wsiadł. Wilk był zaszokowany głupotą zajączka. Przecież mógł on poprosić o pieniądze i kupić sobie mnóstwo rzeczy, a nie tylko motocykl. Sam po krótkim namyśle wypowiedział swoje ostatnie życzenie:
- Chciałbym, żeby wszystkie wilki na świecie, oprócz mnie, również stały się wilczycami.
Zajączek wyszczerzył zęby, odpalił silnik i powiedział:
- Chciałbym, żeby ten wilk stał się gejem.


Starszy Francuz poszedł do spowiedzi:
- Ojcze, na początku drugiej wojny światowej zapukała do moich drzwi piękna dziewczyna i poprosiła, żebym ją ukrył przed Niemcami. Ukryłem ją na strychu i nigdy jej nie znaleźli.
- To był wspaniały uczynek, nie powinieneś się z tego spowiadać.
- Niestety ojcze, ja byłem taki słaby, a ona taka piękna i powiedziałem jej, że za schronienie na strychu musi spędzać ze mną każdą noc.
- No cóż, to były ciężkie czasy, gdyby Niemcy odkryli, że ją ukrywasz z pewnością by cię zabili i miałeś prawo się obawiać. Jestem pewien, że Bóg weźmie to pod uwagę i osądzi twoje uczynki sprawiedliwie.
- Dziękuję ojcze. To mi zdjęło kamień z serca. Czy mogę jeszcze o coś zapytać?
- Oczywiście, pytaj.
- Czy muszę jej powiedzieć, że wojna już się skończyła?


Dawno, dawno temu był sobie młody człowiek, który obiecał sobie zostać wielkim pisarzem. Mówił:
"Chcę pisać rzeczy, które będzie czytał cały świat, rzeczy, które poruszą ludzi aż do głębi, rzeczy, które będą sprawiały że będą krzyczeć, płakać, zwijać się z bólu i wściekłości!"
Teraz pracuje on dla Micro$oftu pisząc komunikaty o błędach.


Pewien facet chciał przenocować w hotelu, ale wszystkie pokoje były zajęte.
- Może ma pan jednak jakiś wolny pokój, albo chociaż jakieś łóżko? Mogę spać gdziekolwiek - poprosił recepcjonistę.
- No cóż, mam dwuosobowy pokój w którym mieszka tylko jeden facet i prawdopodobnie byłby zadowolony ze współlokatora, bo to obniżyłoby mu koszty. Ale prawdę mówiąc on chrapie tak głośno, że skarżą się na niego lokatorzy sąsiednich pokoi, tak więc nie wiem, czy będzie pan zainteresowany.
- Nie ma sprawy, wezmę ten pokój.
Następnego ranka recepcjonista pyta faceta:
- Jak się panu spało?
- Lepiej niż kiedykolwiek.
- A co z chrapaniem - nie przeszkadzało panu?
- Nie, natychmiast go uciszyłem.
- W jaki sposób?
- Już był w łóżku chrapiąc, kiedy wszedłem do pokoju. Przechodząc pocałowałem go w policzek i powiedziałem "Dobranoc, przystojniaku!", a on nie zmrużył oka całą noc obserwując mnie!


Przed egzaminem profesor wyraźnie zapowiedział, że egzamin będzie trwał dokładnie dwie godziny i ani chwili dłużej. Jeśli ktoś nie odda swojej pracy w ciągu dwóch godzin, to później ona i tak już nie zostanie przyjęta. Profesor rozdał pytania, egzamin się rozpoczął. Po godzinie wbiegł do sali zdyszany student, przeprosił za spóźnienie i poprosił o kartkę z pytaniami.
- Przecież i tak już pan nie zdąży - stwierdził profesor.
- Zdążę - odpowiedział student, wziął pytania, usiadł i zaczął pisać.
Po kolejnej godzinie profesor pozbierał prace (oddali wszyscy oprócz spóźnionego studenta) i zabrał się do poprawiania. Spóźniony student natomiast kontynuował pisanie, a po godzinie podszedł do profesora i chciał położyć swoją pracę na stosie pozostałych.
- Nie przyjmę panu tej pracy - jest już za późno - zaprotestował profesor.
- Czy pan wie KIM ja jestem? - ze złością zapytał student.
- Niewiele mnie to obchodzi.
- ALE CZY PAN WIE KIM JA JESTEM?
- Nie mam pojęcia.
- To dobrze - stwierdził student, po czym zrzucił wszystkie prace na podłogę, swoją wepchnął w środek i wyszedł.


W portowej tawernie spotkali się dwaj piraci. Jeden z nich pyta się drugiego:
- Widzę, że od czasu naszego ostatniego spotkania miałeś parę przygód. Masz teraz drewnianą nogę, hak zamiast dłoni i przepaskę na oku. Jak to się stało?
- No cóż, wpadliśmy w okrutny sztorm i zmyła mnie za burtę potężna fala. Kiedy wciągano mnie z powrotem na pokład nadpłynęło stado rekinów i jeden z nich odgryzł mi nogę.
- Och! A co z hakiem?
- Napadliśmy na statek i w walce straciłem dłoń.
- A co się stało z twoim okiem?
- To przez mewę. Narobiła mi prosto do oka.
- I przez to straciłeś oko?
- No cóż, to był pierwszy dzień kiedy miałem hak.


Kierowca został zatrzymany przez policjanta.
Kierowca: "O co chodzi?"
Policjant: "Jechał pan co najmniej 90 km/h w terenie zabudowanym."
Kierowca: "Skądże, jechałem równe 60."
Żona: "Kochanie, przecież jechałeś 110!"
(Kierowca rzuca żonie gniewne spojrzenie.)
Policjant: "Otrzyma pan również mandat za uszkodzone światła stopu."
Kierowca: "Nie miałem pojęcia, że są uszkodzone."
Żona: "Kochanie, przecież miałeś je naprawić wieki temu!"
(Facet znowu rzuca żonie gniewne spojrzenie.)
Policjant: "Zauważyłem również, że nie zapiął pan pasów."
Kierowca: "Rozpiąłem je jak pan podchodził."
Żona: "Przecież ty nigdy nie zapinasz pasów kochanie."
Kierowca odwraca się do żony i krzyczy: "ZAMKNIJ SIĘ WRESZCIE!"
Policjant pyta się żony: "Czy mąż zawsze tak na panią krzyczy?"
Żona: "Nie, tylko wtedy gdy jest pijany."


Facet wraca do domu o czwartej nad ranem, kompletnie pijany. Żona już na niego czeka:
- O której wracasz do domu! Mów gdzie byłeś tak długo!
- Przepraszam, kochanie, otworzyli taki nowy bar, "Midas", mówię Ci, tam wszystko jest ze złota, złote stołki, złote tapety na ścianach, nawet złote pisuary!
- Nie gadaj głupot i tak Ci nie wierzę!
- To zadzwoń do baru.
Żona zaciekawiona zadzwoniła.
- Podobno u was wszystko jest ze złota, tak?
- Tak.
- Macie złote stołki?
- Oczywiście.
- Złote tapety?
- Naturalnie.
- I złote pisuary?
Po krótkiej chwili żona usłyszała barmana wołającego:
- Hej, Zdzichu, mam namiar na tego gościa co zeszłej nocy zdewastował Twój saksofon!


Pewien farmer, po wypadku, pozwał kierowcę ciężarówki do sądu. W sądzie prawnik kierowcy zadaje mu kłopotliwe pytanie:
- Przecież na miejscu wypadku powiedział pan funkcjonariuszowi policji, że czuje się świetnie, czyż nie?
- No cóż - odpowiada rolnik - to było tak. Wstałem rano, wziąłem krowę na postronek ...
- Zadałem panu proste pytanie, proszę odpowiedzieć tak lub nie. Czy na miejscu wypadku nie powiedział pan funkcjonariuszowi policji, że czuje się świetnie?
- No więc - ciągnie niezrażony rolnik - ... szedłem poboczem z moją krową na pastwisko ...
- Wysoki sądzie, protestuję! Mamy zeznanie funkcjonariusza policji, stwierdzające, że powód na miejscu wypadku stwierdził, że czuje się świetnie, natomiast teraz nie chce tego przyznać!
Ale sąd będąc ciekawym opowieści rolnika oddalił protest.
- Więc jak już mówiłem szedłem z krową na pastwisko, kiedy nagle uderzyła w nas ta wielka ciężarówka. Mnie rzuciło na jedną stronę szosy, krowę na drugą. Słyszałem jak biedne zwierze porykuje z bólu, ale nie mogłem się podnieść, bo miałem złamaną nogę. Wtedy przyjechał policjant, najpierw podszedł do krowy i usłyszałem strzał. Podszedł do mnie z pistoletem w ręce, powiedział, że musiał zabić krowę, bo była zbyt poraniona i zapytał się mnie jak się czuję!


Przed sklepem monopolowym kłóci się dwóch facetów:
- Kupię dwie!
- Nie kupuj dwóch, przecież tyle nie wypijemy, kup jedną!
- No coś ty, kupię dwie!
- Po co dwie, wystarczy jedna!
- Ale kupię dwie!
- A to rób jak chcesz.
Wchodzi facet do sklepu i mówi:
- Poproszę skrzynkę wódki i dwie lemoniady.


We wsi żył pewien młynarz, który żadnej młodej dziewczynie nie przepuścił. Mieszkańcy tolerowali to, ale gdy młynarz uwiódł córkę sołtysa to miarka się przebrała. Sołtys zwołał zebranie wszystkich mieszkańców, aby ustalić co zrobić z młynarzem.
- No chłopy, radźta, co zrobimy?
Z tylnego rzędu podnosi się kowal.
- Eee, tego, znaczy ja mam pomysł, że mogę stuknąć młynarzowi.
- Kowalu, wy macie ciężką rękę, zabijecie młynarza i co będzie? Młynarz we wsi potrzebny, a mamy tylko jednego. Trzeba wymyślić coś innego.
Ponownie zgłasza się kowal.
- Eee, tego, to ja stuknę krawcowi, krawców mamy dwóch!


Kowalski zawsze parkował swój samochód przed blokiem. Ponieważ nie miał alarmu, więc za szybą zostawiał kartkę "Brak benzyny, silnika i akumulatora". Pewnego dnia rano przychodzi, a na kartce dopisek "To koła też ci nie będą potrzebne".


Sherlock Holmes i dr Watson pewnego dnia pojechali na wycieczkę. Po męczącym dniu rozbili namiot i usnęli. Kilka godzin później Holmes budzi swojego wiernego przyjaciela:
- Watsonie, spojrzyj w niebo i powiedz mi co widzisz.
- Widzę miliony gwiazd - odpowiedział Watson.
- Co ci to mówi?
Watson rozmyślał przez chwilę.
- Astronomicznie rzecz biorąc mówi mi to, że tam są miliony galaktyk i prawdopodobnie miliardy planet, astrologicznie, że Saturn jest w gwiazdozbiorze Lwa, czasowo, że jest około kwadransa po trzeciej, teologicznie, że Pan jest wielki, a my mali i bez znaczenia, meteorologicznie, że przypuszczalnie jutro będzie piękna pogoda. A co tobie to mówi?
Sherlock odpowiedział po chwili ciszy:
- Watson, idioto, ktoś nam ukradł namiot!


Pod nieobecność właścicieli do pewnego domu włamał się włamywacz. Pewien, że nikt go nie widzi zaczął buszować z zapaloną latarką po całym domu. Gdy miał już wrzucić do swojej torby kasetkę z biżuterią nagle usłyszał ochrypły głos:
- Jezus cię widzi!
Włamywacz natychmiast wyłączył latarkę i zastygł w bezruchu bojąc się nawet drgnąć. Ale gdy przez chwilę nie było słychać nawet szmeru, to pewien, że się przesłyszał i obiecując sobie długie wakacje znowu sięgnął po kasetkę. I znowu jak grom rozległ się głos:
- Jezus cię widzi!
Złodziej w popłochu zaczął na oślep świecić dookoła latarką i ujrzał pod ścianą siedzącą na drążku papugę. Odetchnął z ulgą:
- To ty to wołałaś?
- Tak, chciałam cię po prostu ostrzec - Jezus śledzi każdy twój krok!
- Ostrzec, tak? A kim ty właściwie jesteś?
- Mojżesz.
- Co za debil nazwał papugę Mojżesz?
- Ten sam który nazwał rottweilera Jezus!


Baca jest sądzony za zabicie turysty. Sędzia się go pyta:
- Powiedzcie baco, jak to było.
- Ano nijok. Siedze sobie na przyzbie i strugom osikowy kołecek. A turysta wyloz na moje dzewo i zezera moje cereśnie. A ja nic, dalej sobie siedze i strugom ten kołecek. A on co zezre cereśnie to mnie pesteckom trach!!! w oko. A jo se dalej siedze i strugom. A on zezar mi wsystkie cereśnie, zloz z dzewa i tak się niescęśliwie potknął, ze spod prosto na ten osikowy kołecek, co zem go strugoł. I tak panocku jakieś 27 razy ...


Spotyka się dwóch kolesiów. Jeden z nich się pyta:
- Słuchaj, znasz może jakiegoś dobrego dentystę?
- Znam, no ale on jest Anglikiem, a ty przecież nie umiesz po angielsku.
- Co z tego, jakoś sobie poradzę, daj mi adres.
Po jakimś czasie znowu się spotykają. Pierwszy się pyta:
- No i co, byłeś u tego dentysty?
- Byłem, ale on jest jakiś dziwny. Otworzyłem usta, pokazałem który ząb mnie boli, powiedziałem "tu", a on mi wyrwał dwa zęby zamiast jednego.
- Wiesz, "two" po angielsku znaczy "dwa", więc on zrozumiał, że cię bolą dwa zęby, to dlatego.
- Dobra - teraz już wiem co mam mówić.
Następnym razem u dentysty facet otwiera usta, pokazuje zęba i mówi "ten"!


Do siedzącej pod ścianą w dyskotece dziewczyny podchodzi przystojny chłopak:
- Zatańczysz następny taniec?
- Oczywiście!
- To świetnie, nareszcie będę miał gdzie usiąść.


Pewnego razu tata miał popilnować Jasia pod nieobecność mamy. Założył malcowi słuchawki, włączył adapter i nastawił płytę z bajką, a następnie poszedł do sąsiadki na małe sam-na-sam.
Wraca po trzech godzinach i od progu słyszy jakieś głuche odgłosy oraz krzyki dochodzące z pokoju syna. Wchodzi tam i widzi dziecko bijące głową o ścianę oraz wrzeszczące:
-Chcę! Chcę! Chcę!
Zdziwiony zakłada słuchawki, tam głos:
-Czy chcesz usłyszeć bajeczkę... kchrp Czy chcesz usłyszeć bajeczkę.. kchrp Czy chcesz usłyszeć bajeczkę...


Twój pierwszy raz ...

To twój pierwszy raz. Kiedy leżysz, twoje mięsnie naprężają się. Starasz się odwlec ten moment szukając jakiejś wymówki, ale on nie zwraca na to uwagi i zbliża się do Ciebie. Pyta się, czy się boisz, a Ty dzielnie potrząsasz swoją głową usiłując pokazać mu, że nie czujesz strachu. On ma więcej doświadczenia tak więc i tym razem jego palec trafił we właściwe miejsce. Dotyka Cię delikatnie a Ty drżysz - On jest delikatny, tak jak obiecał. Patrzy głęboko w Twoje oczy i mówi, abyś Mu zaufała - On robil to wiele razy. On uśmiecha się, podczas gdy Ty otwierasz się jeszcze bardziej dla niego. Zaczynasz błagać go, by się pośpieszył, ale on jest powolny, jakby starał się zadać Ci niewielki ból. On sięga coraz głębiej, naciska coraz mocniej ...... On patrzy na Ciebie i pyta, czy bardzo boli. Twoje oczy napłynęły łzami, ale bohatersko kiwasz głową prosząc, aby kontynuował... On sięga głębiej, potem wynurza się, ale Ty jesteś zbyt otępiała by czuć Go w sobie. Po kilku chwilach czujesz coś twardego, przylegającego do Ciebie i drążącego jeszcze bardziej... I koniec. Jesteś zadowolona, że masz to za sobą. On uśmiecha się do Ciebie tak, jakbyś była jego najbardziej upartym, ale jednocześnie najbardziej przyjemnym doswiadczeniem. Uśmiechasz się i dziękujesz swojemu dentyście. W końcu był to Twój pierwszy raz, kiedy dentysta zakładał Ci wypełnienie.... 


UWAGI Z DZIENNICZKÓW

Kradną ze szkolnej kuchni ziemniaki i robią z woźną frytki.
Naraża kolegów na śmierć, rzucając kredą po klasie.
Na wf-ie nosi za małe spodenki. Zapytana dlaczego, twierdzi, że takie są bardziej sexy.
Rzuca w koleżanki spreparowaną żabą.
Kowalska i Jóźwiak nie chcą podać swego nazwiska.
Pociął koledze sweter, chcąc sprawdzić jakość wyrobu.
Zjada ściągi po klasówce.
Powiedział do pani woźnej, która zwróciła mu uwagę: "Niech pani uważa, bo jutro może już pani nie pracować w tej szkole".
Zamknął nauczyciela na klucz i odmówił zeznań.
Wyrzucił koledze czapkę przez okno ze słowami: "Jak kocha, to wróci".
Rzucił w nauczyciela doniczką i krzyknął: "Trafiłem!".
Przyłapany na paleniu w toalecie broni się, mówiąc że "wykurza robale z kibla".
Zwalnia się z lekcji. Mówi, że boli ją głowa, a potem widzę ją z przystojnym brodaczem.
Demonstrując działanie gejzeru, opryskał pomidorem całą klasę.
Pije wodę z kranu, mówiąc: "Kaca mam".
Z radości, że nie ma nauczyciela, zwalił tablicę.
Śmieje się parszywie.
W czasie odpowiedzi z historii, co drugi wyraz wtrąca słowo "facet".
Nie uważa i biega na lekcjach wf-u.
Rozmawiałam z nią i nie dała mi dojść do słowa.
Na melodię hymnu szkolnego ułożył pieśń zagrzewającą uczniów do walki z nauczycielami.
Przyszła do szkoły w samym swetrze.
Na lekcji dłubie w nosie i mówi, że to jak narkotyk.
Ukradł ze szkolnego WC sedes i przechowuje go w tornistrze.
Nie wiesza się w szatni.
Stwierdził nieprzygotowanie do geografii z powodu śmierci babci, z którą to babcią jechałam dziś rano tramwajem.
Na wycieczce szkolnej zerkał nieznacznie ku sklepowi z napojami alkoholowymi, gdzie potem dokonał zakupu pamiątek.

HUMOR Z ZESZYTOW SZKOLNYCH

JEZYK POLSKI

* Wieś była samowystarczalna: kobiety dostarczały mleka, mięsa i skór
* Judym spuścił manto Dyziowi w karecie, bo mu się spocił
* Alkoholików dzielimy na pijących i niepijących
* Antek ciężko pracował rękami a Boryna językiem
* Ziębowicz wyrzucał sobie to, że popelnił samobójstwo
* Wokulski zakupił klacz od Krzeszowskiego, aby później prosić o jej rękę
* Tatuś kupił stary samochód do spółki ze stryjem, którym dojeżdza do pracy
* Lato spędzę w górach u kuzynek, z których zejdę dopiero po wakacjach
* Kasia to moja siostra cioteczna, Jurek też

HISTORIA

* Koalicja w sejmie polega na bliższych stosunkach w ławie
* Komisja Edukacji Narodowej obejmowała wszystkie dziewczeta
* W XVI wieku Polacy mieli wojsko ciężarne
* Całemu oddziałowi wojska złożono najserdeczniejsze życzenia ekshumacji
* Pod broń powołano całą młodzież od 16 do 60 lat
* Niewolnicy rzymscy byli używani do najcięższych prac, niektórzy jako nauczyciele
* Dzięki sepuku Japończycy mogli pokazać swoje prawdziwe wnętrze
* Dedal potrafił różne rzeczy, więc żona Minosa urodziła dziecko
* Emilia Plater była pułkownikiem o kobiecych piersiach widocznych spod munduru
* Franciszek Józef oprócz kobiet klepał również konie, podczas gdy inni klepali biedę
* Rycerz średniowieczny składał się z głowy, zbroi i konia, który stawał na każde zawołanie


Jak udowodnić, że wszystkie liczby nieparzyste są pierwsze.

Matematyk: 3 jest pierwsze, 5 jest pierwsze, 7 jest pierwsze, dalej przez indukcję.
Fizyk: 3 jest pierwsze, 5 jest pierwsze, 7 jest pierwsze, 9 - błąd doświadczalny, 11 jest pierwsze ...
Inzynier: 3 jest pierwsze, 5 jest pierwsze, 7 jest pierwsze, 9 - jest pierwsze, 11 jest pierwsze ...
Informatyk: 3 jest pierwsze, 3 jest pierwsze, 3 jest pierwsze, 3 jest pierwsze, 3 jest pierwsze ...


Fizyk, biolog i matematyk obserwują pusty dom. W pewnym momencie weszły do niego dwie osoby, a za chwilę wyszły trzy.
Fizyk: To jest błąd doświadczalny.
Biolog: To proste - rozmnożyli się.
Matematyk: Jeżeli teraz jeszcze jedna osoba tam wejdzie, to dom znowu będzie pusty.


1. Na początku było słowo i w słowie były dwa bajty, i więcej nic nie było.
2. I oddzielił Bóg jedynkę od zera, i zobaczył, że to było dobre.
3. I Bóg powiedział: "Niech będą dane".
4. I Bóg powiedział: "Niech ułożą się dane na swoje właściwe miejsca". I stworzył Bóg dyskietki i twarde dyski, i kompaktowe dyski.
5. I Bóg powiedział: "Niech będą komputery, żeby było gdzie włożyć dyskietki, i twarde dyski, i kompakty". I stworzył komputery i nazwał je hardware'm, i oddzielił software od hardware'u.
6. Software'u jeszcze nie było, lecz Bóg szybko stworzył programy - duże i małe, i powiedział im: "Idźcie i rozradzajcie się, i wypełnijcie całą pamięć".
7. Ale sprzykrzyło się Bogu tworzyć programy samemu i rzekł: "Stworzę Programistę według swego podobieństwa i niech on panuje nad komputerami, programami i danymi". I stworzył Bóg Programistę, i umieścił go w Centrum Obliczeniowym, żeby w nim pracował. I przyprowadził on Programistę do drzewa katalogowego i powiedział: "W każdym katalogu możesz uruchamiać programy, tylko z Windows nie korzystaj, bo na pewno umrzesz".
8. I Bóg rzekł: "Niedobrze Programiście być samotnym, stworzymy mu tego, który będzie się zachwycał dziełem Programisty". I wziął On od Programisty kość, w której nie było mózgu i stworzył To, co zachwycało się dziełem Programisty, i przywiódł To do niego. I nazwał To Użytkownikiem. I siedzieli oni razem pod gołym DOSem i nie wstydzili się tego.
9. A Bill był chytrzejszy niż wszystkie dzikie zwierzęta, które uczynił Pan Bóg. I rzekł Bill do Użytkownika: "Czy naprawdę Bóg powiedział, żebyście nie uruchamiali żadnych programów?" I rzekł Użytkownik: "W każdym katalogu możemy uruchamiać programy, tylko z drzewa Windows nie możemy abyśmy nie umarli". I rzekł Bill Użytkownikowi: "Jak możesz mówić o czymś, czego nie spróbowałeś! Tego dnia, gdy uruchomicie program z drzewa katalogowego Windows będziecie równi Bogu, bo jednym przyciskiem myszki stworzycie to, czego zapragniecie". I zobaczył Użytkownik, że owoce Windows były miłe dla oczu i godne pożądania, bo jakakolwiek wiedza stała się już od tej chwili niepotrzebna, i zainstalował Windows na swoim komputerze. I powiedział Programiście, że to jest dobre, i on też go zainstalował.
10. I zaraz wyruszył Programista szukać nowych driverów. A Bóg rzekł: "Gdzie idziesz?" A on odpowiedział: "Idę szukać nowych driverów, bo nie ma ich w DOSie". I wtedy rzekł Bóg: "Kto ci powiedział, że potrzebujesz nowych driverów? Czy czasem nie uruchomiłeś Windows?" Na to rzekł Programista: "Użytkownik, którego mi dałeś aby był ze mną, zamówił programy pod Windows i dlatego zainstalowałem Windows". I rzekł Bóg do Użytkownika: "Dlaczego to uczyniłeś?" I odpowiedział Użytkownik: "Bill mnie zwiódł".
11. Wtedy rzekł Bóg do Billa: "Ponieważ to uczyniłeś, będziesz przeklęty wśród wszelkiego bydła i wszelkiego dzikiego zwierza. I ustanowię nieprzyjaźń między tobą, a Użytkownikiem, on będzie cię zawsze przeklinał, a ty będziesz mu sprzedawał Windows".
12. Do Użytkownika zaś Bóg rzekł: "Windows bardzo rozczaruje Cię i spustoszy wszelkie twoje zasoby, i będziesz musiał używać marnych programów, i nie będziesz mógł się obejść stale bez serwisu programisty."
13. Programiście zaś rzekł: "Ponieważ usłuchałeś głosu Użytkownika, przeklęte niech będą twoje komputery, gdyż powstanie w nich mnóstwo błędów i wirusów, w pocie oblicza twego będziesz poprawiał swoją pracę."
14. I odprawił ich Bóg ze swego Centrum Obliczeniowego, i zabezpieczył hasłem wejście do niego.
15. General protection fault.


Trzech mężczyzn zostało skazanych za bardzo poważne przestępstwa na dwadzieścia lat więzienia. Ponieważ każdy z nich miał zostać zamknięty osobno w izolatce, każdemu pozwolono wziąć ze sobą do celi to, czego by im najbardziej brakowało. Pierwszy wziął duży stos książek, drugi swoją żonę, a trzeci dwieście kartonów papierosów. Po dwudziestu latach otwarto pierwszą celę. Więzień wyszedł i mówi: "Przez te dwadzieścia lat dokładnie przeczytałem każdą z tych książek. Teraz jestem taki mądry, że mógłbym zostać prawnikiem. Nie myślałem, że kiedyś to powiem, ale dziękuję wam. Zmieniliście moje życie." Następnie otwarto drugą celę. Tutaj również panowała radość. "Dziękuję wam. Te dwadzieścia lat zmieniło mnie na lepsze. Nigdy jeszcze ja i moje żona nie byliśmy tak blisko. Mam teraz trójkę dzieci. Dzięki wam jestem szczęśliwym ojcem rodziny." Otwarto również trzecią celę. Skazany wychodzi klepiąc się po kieszeniach i pyta z nadzieją: "Ma ktoś może zapałki ?"


Chłopak idzie z dziewczyną przez ciemny park, a tu nagle drogę zastępuje im kilku badytów uzbrojonych w noże i pałki. Chłopak wysuwa się do przodu, przyjmuje bojową postawą i mówi: "Lepiej uważajcie, ja znam karate, judo, kung-fu ..." Bandyci uciekają w popłochu, a chłopak kończy z uśmiechem: "... i jeszcze kilka innych japońskich słów."


Chłopak przyszedł po raz pierwszy do domu dziewczyny, ona zaprowadziła go do salonu i wyszła do kuchni po coś do picia. Rozglądając się dookoła zauważył mały wazon, który był czymś wypełniony. Kiedy zaglądał do środka dziewczyna weszła. Zapytał się: "Co to jest ?" na co ona odpowiedziała: "A, tam są popioły mojego ojca." "Jejku... przepraszam... nie wiedziałem... " tłumaczy się zmieszany młodzieniec. "Nic takiego, on jest po prostu zbyt leniwy, żeby pójść do kuchni po popielniczkę."


Facet wchodzi do baru frontowymi drzwiami. Jest całkowicie pijany i zataczając się podchodzi do baru, siada na stołku i zachrypniętym głosem prosi barmana o drinka. Barman uprzejmie go informuje, że tutaj nie obsługuje się gości w stanie wskazującym na spożycie, a po nim widać że tego wieczora wypił już za dużo i pyta się czy zamówić dla niego taksówkę. Facet jest nieco zaskoczony, i zrzędząc wychodzi z baru. Klka minut później ten sam facet wchodzi ponownie, tym razem BOCZNYMI drzwiami i ponownie zatacza się aż do baru i prosi barmana o drinka. Barman nadal uprzejmie, ale już bardziej stanowczo odmawia obsłużenia go i proponuje wezwanie taksówki. Facet spogląda na barmana ze złością, przeklina i wychodzi, cały czas zrzędząc i złorzecząc. Po kliku minutach ten sam pijany facet wtacza się do baru, tym razem TYLNYMI drzwiami, siada przy barze i prosi o drinka. Barman podchodzi i stanowczo oświadcza mu, że jest całkowicie pijany, z całą pewnością nie zostanie tu obsłużony i że jeśli nie chce taksówki to zostanie wezwana policja. Zaskoczony facet patrzy na barmana i w beznadziejnym cierpieniu łka: "FAAACET! W ilu ty barach pracujesz ?"


The Smiths had no children and decided to use a proxy father to start their family. On the day the proxy father was to arrive, Mr.Smith kissed his wife and said, "I'm off. The man should be here soon".

Half an hour later, just by chance, a door-to-door baby photographer rang the doorbell, hoping to make a sale. "Good morning madam. You don't know me but I've come to...."
"Oh, no need to explain. I've been expecting you," Mrs. Smith cut in.
"Really ?" the photographer asked. "Well, good ! I've made a specialty of babies."
"That's what my husband and I had hoped. Please come in and have a seat. Just where do we start?" asked Mrs. Smith, blushing.
"Leave everything to me. I usually try two in the bathtub, one on the couch and perhaps a couple on the bed. Sometimes the living room floor is fun too; you can really spread out."
"Bathtub, living room floor? No wonder it didn't work for Harry and me."
"Well, madam, none of us can guarantee a good one every time. But if we try several different positions and I shoot from six or seven angles, I'm sure you'll be pleased with the results."
"I hope we can get this over with quickly," gasped Mrs. Smith.
"Madam, in my line of work, a man must take his time. I'd love to be in and out in five minutes, but you'd be disappointed with that, I'm sure."
"Don't I know !!", Mrs. Smith exclaimed.
The photographer opened his briefcase and pulled out a portfolio of his baby pictures. "This was done on the top of a bus in downtown London."
"Oh my god!!", Mrs. Smith exclaimed, tugging at her handkerchief.
"And these twins turned out exceptionally well when you consider their mother was so difficult to work with." The photographer handed Mrs. Smith the picture.
"She was difficult ?" asked Mrs. Smith.
"Yes, I'm afraid so. I finally had to take her to Hyde Park to get the job done right. People were crowding around four and five deep, pushing to get a good look."
"Four and five deep?" asked Mrs. Smith, eyes widened in amazement.
"Yes", the photographer said. "And for more than three hours too. The mother was constantly squealing and yelling. I could hardly concentrate. Then darkness approached and I began to rush my shots. Finally, when the squirrels began nibbling on my equipment, I just packed it all in."
Mrs. Smith leaned forward. "You mean they actually chewed on your, eh......equipment?".
"That's right. Well madam, if you're ready, I'll set up my tripod so that we can get to work."
"Tripod??", Mrs. Smith looked extremely worried now.
"Oh yes, I have to use a tripod to rest my Canon on. It's much too big for me to hold while I'm getting ready for action.
Madam ? Madam?..... Good Lord, she's fainted !!"


Scooby-Doo

Everyone remembers the cartoon show Scooby-Doo from their early childhood, right? But something you may not remember is what the show was really about. As we've gotten older, it has become more clear what Fred, Shaggy, Daphne, Velma, and Scooby were actually doing as they traversed the continent foiling crimes of all sorts in the Mystery Machine.

WHAT WE REMEMBER: Four teenagers and their trusted dog gallop across the country in their purple and green van solving mysteries of all sorts -- and in the process meet all kinds of interesting people.

THE TRUTH: Four high-school dropouts and their sentient dog ride around the country in their psychedelic love machine, earning their way by selling drugs. Oh, and they occasionally take some old guys mask off to solve a mystery.

It may be hard to swallow, but just take a look at the evidence...

Take Shaggy for example. Not only is he the inspiration for the current 'grunge' scene, with his sloppy dress and facial hair, but Shaggy is obviously a 'burner', i.e., he smokes marijuana. Why do you think he is constantly hungry? Shaggy can make a six foot hoagie and swallow it whole.

And then there is Scooby himself. While dogs do not generally smoke joints, Scooby gets his 'high' from Scooby-Snacks, which are in fact Hash-Brownies. Whenever Scooby, or Shaggy for that matter, eats a Scooby-Snack, they go ape! It just blows their mind and they do whatever they are told, because they are so lit! Scooby is also hungry all the time.

The other characters do not actively take part in the stoner-fest that Shaggy and Scooby do, but they do condone the selling of it because it helps support their jaunts across the country (and the world -- they drove to China once). These other characters do have their own peculiarities however...

Fred and Daphne are always splintering off from the group to go 'solve the case' by themselves. It's no real mystery what these two are really doing -- they're getting busy in the back of the Mystery Machine. Daphne, with her pretty pink legs, and Fred are constantly bumping uglies. Fred is, by the way, pumped up on steroids. One thing that remains a mystery though, is why he always wore that stupid scarf around his neck.

And what about Velma? Everyone's least favorite of the cast, was of course, a lesbian. But, as it turned out in the later episodes, she was also into beastiality. Where do you think Scrappy-Doo came from? Scrappy, who was a dog yet spoke perfect English, was obviously a product of Velma and Scooby.

So the kids spent their teenage years driving around the world, slangin' dope, shooting steroids, eating hash brownies, and screwing their dog, while all the while looking for the perfect 'hit'. Oh if we had only known these things when we watched this cartoon as children...